Wielotysięczne tłumy witały Jana Pawła II na całej trasie:
"Witaj w domu!", "Kochamy Ciebie" - wiwatowali ludzie. Poświęcenie sanktuarium Bożego Miłosierdzia
było pierwszym i zasadniczym punktem papieskiej pielgrzymki. Atmosfera uroczystości była wyjątkowa.
Podczas uroczystości wręczono Papieżowi klucz do świątyni. Jan Paweł II pobłogosławił wodę,
którą potem biskupi skropili ściany świątyni, ołtarz i zgromadzonych w niej wiernych. Na koniec
Papież wspominał: - "Wiele moich osobistych wspomnień wiąże się z tym miejscem. Przychodziłem
tutaj zwłaszcza w czasie okupacji, gdy pracowałem w pobliskim Solvayu. Do dzisiaj pamiętam tę drogę,
która prowadziła z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie, przychodząc na różne zmiany
do pracy, przychodząc w drewnianych butach. Takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić,
że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach?
Cieszę się, że powstała ta piękna świątynia poświęcona Miłosierdziu Bożemu" - westchnął. Następnego dnia
Jan Paweł II odprawił mszę na krakowskich Błoniach. Po zakończeniu nabożeństwa wzruszony Ojciec Święty mówił
o pieśni "Barka", którą właśnie zaśpiewały chóry uczestniczące w liturgii. "Ta oazowa pieśń prowadziła mnie przez 20 lat"
- powiedział. "Miałem ją w uszach, kiedy słyszałem wyrok konklawe. I z nią nie rozstawałem się przez lata,
była ukrytym tchnieniem Ojczyzny. Była też przewodniczką na różnych drogach Kościoła i przyprowadzała mnie
wielokrotnie tu na Błonia, pod kopiec Kościuszki. Dziękuję ci pieśni oazowa!". Na te słowa rozległo się gromkie:
- Sto lat! "Dziękuję wam Błonia krakowskie! Dziękuję za waszą gościnę, wielokrotną i tę dzisiejszą. Bóg zapłać! Chciałbym
dodać: do zobaczenia, ale to już jest całkowicie w bożych rękach. Pozostawię to bez reszty bożemu miłosierdziu".
Niemniej znaczące były słowa wypowiedziane w Kalwarii Zebrzydowskiej: "Módlcie się za mnie za życia i po śmierci".
Można powiedzieć, że ta ostatnia pielgrzymka miała charakter sentymentalny, była powrotem do przeszłości.
Jan Paweł II przejechał obok domu przy Tynieckiej, gdzie mieszkał wraz z ojcem po przyjeździe do Krakowa,
kościoła św. Floriana, gdzie był wikarym, nawiedził grób rodziców. Papieski helikopter przeleciał nad rodzinnymi
Wadowicami, ukochanymi Tatrami. Zaskoczył ojców Benedyktów, nawiedzając ich opactwo w Tyńcu, a także ojców Kamedułów,
przybywając do ich klasztoru na Bielanach. I wreszcie nawiedził sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie chodził
jako dziecko w towarzystwie swego ojca i przez następne lata jako ksiądz, biskup i papież.
Tuż przed odlotem do Rzymu wyznał "Żal wyjeżdżać". |